Czy znajdujemy się wszyscy w obliczu globalnego zagrożenia? W przeciągu kilku dni nasze życie zostało wywrócone do góry nami. Początkowo zamknięto szkoły, następnie uczelnie i ośrodki kultury. W ślad za nimi poszły kolejne instytucje zamykając nasze życie w czterech ścianach na najbliższe dni – czy to w domu rodzinnym, w akademiku czy na stancji. Jak w tym wszystkim odnaleźć normalność i wrócić do codziennego rytmu?

Home Office? A komu to potrzebne? A dlaczego?

Na rynku pracy coraz powszechniejsze stają się oferty oferujące pracownikom pracę z domu. Już w 2018 roku Pracuj.pl (badanie portalu Pracuj.pl) opracowało badanie, z którego wynika, że prócz pieniędzy, dla łącznie 70% badanych, możliwość pracy zdalnej stanowiłaby jeden z argumentów przemawiających za zmianą miejsca zatrudnienia. Tendencja wzrostowa w tym przypadku stale się zwiększa i dzisiaj o możliwości pracy zdalnej mówi się niemalże jak o standardzie.

Chcesz zrobić pranie? Nie ma problemu. Szybki prysznic w trakcie przerwy? Proszę bardzo. A! i żadna domowa restauracja nie zaoferuje Ci tak domowych lunchy, jakie możesz sobie zrobić… w domu. Praca w bliskim nam otoczeniu sprawia także, że ciąży na nas mniejszy stres i łatwiej nam się skoncentrować na tym, co robimy.

Jednak przede wszystkim – home office uczy dyscypliny. Choćbyś nie wiem jak mocno się przed tym wzbraniał, to w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę z tego, że (jak pięknie by to nie brzmiało!) leżąc w łóżku, nie pracujesz tak efektywnie, jakbyś chciał. Więc w końcu z niego wychodzisz, zmieniasz dres na normalne spodnie i zaczynasz sobie lepiej organizować nie tylko swój czas, ale także pracę.

Jeszcze kilka lat temu ciężko było sobie wyobrazić, żeby każdy z nas miał możliwość takiego trybu pracy. Jak to? W domu? Szczęśliwie, home office przetrwał próbę czasu. Co więcej, w obliczu zagrożenia koronawirusem, wszystkie firmy zaczęły na niego przechodzić – pozwala to na ograniczenie ryzyka rozprzestrzeniania się choroby w miejscu pracy.

 W NZS-ie znamy to od dawna

Naturalnie, nie ma nic lepszego od bezpośredniego kontaktu z innym człowiekiem i nie zastąpią tego żadne „wynalazki” jak home office. Studenci wiedzą to najlepiej – w końcu nauka we wspólnym gronie jest najefektywniejsza. Ale w przypadku organizacji studenckiej nie zawsze jest to możliwe, szczególnie, jeśli działa ona na terenie całego kraju. Niezależne Zrzeszenie Studentów aktualnie liczy sobie 32 lokalne oddziały, a łącznie zrzesza sobie ponad 2 tysiące członków. Przy współpracy tak dużej liczbie osób niemalże niemożliwym jest, aby spotykać się co tydzień i koordynować jej działania.

Na przestrzeni wszystkich lat istnienia organizacji do Zarządu Krajowego (władz naczelnych NZS-u) wchodzili studenci z różnych miast. Nierzadko skład ten był rozrzucony po całej Polsce, od południa aż po północ, od zachodu do wschodu. Podobnie sytuacja ma się z grupami realizującymi  projekty krajowe (odbywające się w różnych miastach), jak np. Wampiriada, Drogowskazy Kariery czy Ogólnopolski Konkurs Fotografii Studenckiej. Aby sprawnie zarządzać aktualnymi działaniami, ludzie ci muszą kontaktować się… co najmniej często!

Pierwszą i naturalną odpowiedzią na te potrzeby jest Skype i narzędzia Google – wielu NZS-iaków wciąż z nich korzysta. Jednak od dłuższego czasu jako organizacja mamy również dostęp do platformy Microsoft Office 365. Dzięki temu, każdy członek korzysta z poczty na Outlooku i Onedrive’a. Dyrektorzy biur krajowych (odpowiedzialny za poszczególnie aspekty naszej działalności) również czerpią z bogatych usług.   W ten sposób Dyrektor ds. Prawnych może zaopiniowane umowy i komentarze udostępniać Dyrektorowi ds. Partnerów, który w negocjacjach uwzględnia poprawki, za pomocą Worda online. Dyrektor ds. identyfikacji wizualnej przekazuje gotowe grafiki do druku za pośrednictwem witryny SharePoint. Zespoły projektowe mogą debatować i szkolić się przez aplikację MS Teams, a Koordynatorzy projektów zlecać zadania za pośrednictwem Plannera.

Już dziś korzystamy, zapoznajemy się i administrujemy danymi na MS Office 365. Przychodząc do pracy NZS-iak czuje się swobodnie w środowisku tych narzędzi, z których przecież korzysta wiele firm. Okazuje się, że działając na szczeblu krajowym praca zdalna to chleb powszedni.


Autor: Adam Zamczała