Polskie uczelnie techniczne posiadają wielu zdolnych studentów, którzy działając samodzielnie lub w kołach naukowych, tworzą ciekawe i innowacyjne urządzenia. Wychodząc im naprzeciw powstał projekt NZS „KOKOS – Konkurs Konstrukcji Studenckich”. Rozmawiamy z Pawłem Zdańkowskim (NZS AGH) – byłym koordynatorem projektu o tym, czym jest KOKOS, jak przebiega jego organizacja na szczeblu ogólnopolskim oraz dlaczego jest on tak wartościowy dla uczestników.

Jak przebiega organizacja konkursu takiego jak KOKOS?

P.Z.: Konkurs Konstrukcji Studenckich, czyli tak zwany KOKOS, to dość specyficzny konkurs – celem jest dotarcie do najlepszych konstruktorów w Polsce, a to często nie jest łatwe – standardowe kanały social media nie wystarczą. Kluczowe było pozyskiwanie partnerów, którzy wesprą konkurs finansowo, merytorycznie oraz promocyjnie. Zależało nam na pozyskaniu dużego partnera, któremu zależy na inwestycji w młodych, aktywnych inżynierów tworzących innowacyjne projekty. Pozyskaliśmy do współpracy organizacje start-upowe, które zapewniły nam wspaniałych szkoleniowców. Przy promocji konkursu uczelnie oraz czasopisma techniczne pomogły nam dotrzeć do wyspecjalizowanego grona odbiorców.

Mając takie wsparcie i odpowiednie zasoby finansowe byliśmy w stanie zorganizować kilkanaście wydarzeń towarzyszących w całej Polsce oraz 3-dniowy finał z prawdziwego zdarzenia- to wyzwanie, które wymagało wyjątkowego przygotowania i zorganizowanego działania. Dodatkowo pozyskani eksperci zapewnili konstruktorom odpowiedni feedback oraz wsparcie merytoryczne.

Jakie były reakcje uczestników, co im się podobało?

P.Z.: Wszystko co robiliśmy było z misją zrealizowania konkursu na wysokim poziomie technicznym, przy okazji przyjaznego dla konstruktorów przyjeżdżających często z drugiego końca Polski. Pierwszym założeniem było przygotowanie konstruktorów przez różne warsztaty, poprzedzające finał konkursu, pod względem biznesowym oraz samej prezentacji – zdawaliśmy sobie sprawę, że zespoły konstruktorów zazwyczaj składają się z samych osób technicznych, z kolei celem komisji konkursowej było krytyczne podejście do samych konstrukcji, dlatego zależało nam na jak najlepszym przygotowaniu uczestników. Podczas samego finału w Krakowie udało się stworzyć community konstruktorów z prawdziwego zdarzenia. Uczestnicy, dzięki sprytnej animacji czasu wolnego mieli okazję wzajemnie wymienić się doświadczeniami często zmagając się z podobnymi problemami, czy nawet realizując w swoich kategoriach pokrewne projekty. Daliśmy im również możliwość spotkania się z przedstawicielami świata biznesu, nauki i techniki, którzy bazując na swoim doświadczeniu starali się nakierować projekty na „właściwe tory”.

Podczas ostatniej edycji konkursu było mi bardzo miło widzieć kolejkę konstruktorów ustawioną w moim kierunku, pragnących podziękować za wspaniały weekend spędzony w Krakowie – pewnie to nie było dla nich nic wielkiego, jednak mi osobiście dało to poczucie, że cała praca mojego zespołu miała ogromny sens. Poczułem w tej samej chwili ogromną dumę z realizacji projektu i motywację do tego by działać przy realizacji podobnych projektów. Z resztą cały czas mam kontakt z częścią konstruktorów i do tej pory staram się coś pomóc, doradzić czy przesłać kolejny konkurs czy konferencję, w którym mogą się pokazać jeszcze szerszemu gronu.

Czy studenci chcą brać udział w tego typu konkursach?

P.Z.: Uczestnicy to przede wszystkim studenci uczelni technicznych, nierzadko członkowie renomowanych kół naukowych. Wzięcie udziału w konkursie pomaga im w rozreklamowaniu projektu i znalezieniu sponsorów, dzięki którym ma on szansę na efektywniejszą realizację. Poza tym każdy lubi pewien rodzaj rywalizacji, szczególnie kiedy przy dobrej zabawie można wygrać fajną sumę pieniędzy, dlatego w przypadku prężnie działających kół nie ma większego problemu z zainteresowaniem konkursem.

Zdecydowanie większym problem jest z dotarciem do indywidualnych konstruktorów, którzy często tworzą swoje urządzenia w tzw. garażu. Takie osoby rzadko monitorują tego typu konkursy, dlatego tutaj głownie musimy liczyć na pomoc uczelni oraz prowadzących, którzy potrafią dostrzec takie regionalne talenty.

Kim są dotychczasowi zwycięzcy? Może był ktoś kto osiągnął większy sukces?

P.Z.: Dotychczasowi zwycięzcy i ich projekty świadczą o renomie KOKOS-a i pokazują, jak dobrze można wykorzystać swój udział w samym konkursie. Możemy tu wymienić choćby laureata pierwszej edycji Petrosa Psyllosa uznanego przez amerykańskiego Forbesa za jednego z 30 najlepszych europejskich innowatorów, laureata New Europe 100 – listy liderów innowacji w Europie Środkowo-Wschodniej według Res Publica, Funduszu Wyszehradzkiego, Google i Financial Times. Petros został nagrodzony za skonstruowanie sygnetu elektronicznego. Przy pomocy pierścienia, wykonując różne gesty, można zdalnie sterować niemal wszystkimi urządzeniami elektronicznymi w domu czy samochodzie. Poprzez zastosowanie usług generujących mowę i rozpoznawania pisma wynalazek pozwolił na pełną obsługę telefonu komórkowego przez osoby niewidzące.

Dlaczego KOKOS? Czym różni się od innych konkursów konstrukcji studenckich? 

P.Z.: Misją Konkursu Konstrukcji Studenckich, oprócz samej rywalizacji między studentami, jest próba zaszczepienia wśród młodych inżynierów istotnych cech niezbędnych do komercjalizacji ich projektów i rozwoju kariery. Uświadamiamy uczestników, że mogą opatentować swoje projekty, wdrożyć do przemysłu i „zbijać” tzw. kokosy. Pokazujemy drogę jak to odpowiednio zrobić. Staramy się wpoić studentom przekonanie, że swoimi pomysłami mogą podbijać świat.

Jak to wygląda poza głównym konkursem? Organizowane są wykłady, warsztaty? 

P.Z.: Przed finałem KOKOS-a Niezależne Zrzeszenie Studentów organizuje liczne wydarzenia towarzyszące na wybranych uczelniach technicznych w całej Polsce. Wspólnie z partnerami w zeszłej edycji przeprowadziliśmy 13 warsztatów w 5 miastach w Polsce. Przygotowaliśmy certyfikowane warsztaty z design thinking, modelowania biznesowego, strategii rozwoju produktu, sztuki prezentacji, czy bardziej specjalistyczne jak np. druku 3D, na których każdy uczestnik miał możliwość nauczyć się zaprojektować, a dalej wydrukować elementy własnej mini-konstrukcji. I tak jest co roku – wszystkie szkolenia mają na celu przygotowanie konstruktorów do dalszego i świadomego rozwoju naukowego oraz doskonalenia biznesowego potencjału.

W poprzednim roku rozpoczęliście współpracę z PKP tworząc z nimi nową kategorię. Dołączenie takich partnerów przyciąga nowych uczestników ukierunkowanych pod przemysł kolejowy?

P.Z.: Spora część studentów wybiera pociąg jako środek transportu przy podróżach czy powrotach do domu. Często przy tym zauważają z jakimi bolączkami jeszcze boryka się kolej. Proponując współpracę PKP S.A. chcieliśmy zebrać rozwiązania problemów transportu kolejowego i zaprosić konstruktorów do zgłaszania projektów które pomogą unowocześnić dworce, usprawnić przejazdy czy wesprzeć ludzi starszych oraz niepełnosprawnych w całej podróży. Przyciągając tak dużego partnera jakim jest PKP z pewnością zwiększyliśmy rangę samego konkursu – mogliśmy wynagrodzić trudy konstruktorów bardziej wartościowymi nagrodami, a przede wszystkim uczestnicy mieli możliwość identyfikowania się z wykrytymi problemami i posiadać przez to jeszcze większą motywację do stworzenia ciekawych projektów.


Autor: Paweł Zdańkowski